Cornelia Funke urodziła się w Niemczech, w Westfalii.
Z wykształcenia jest pedagogiem i ilustratorką książek. Pracowała jako przedszkolanka, zaś ilustrowanie książek zachęciło ją do pisarstwa.
Ma na swoim koncie już ponad 40 powieści dla dzieci, z których większość została przetłumaczona - książki Cornelii Funke można czytać w 26 językach..
Międzynarodową sławę przyniosła jej powieść "Król Złodziei". Cały pierwszy nakład brytyjskiego wydania został wykupiony pierwszego dnia, zaś w USA pozycja ta przez 20 tygodni zajmowała czołowe miejsca w rankingach bestsellerów (m.in. "New York Times"). Ogromnym powodzeniem cieszy się również powieść "Atramentowe serce".
Książki Cornelii Funke osiągają oszałamiające nakłady. W samych Niemczech sprzedano ich już ponad dwa miliony. Pisarka jest laureatką 37 prestiżowych nagród niemieckich i międzynarodowych. W 2005 roku znalazła się na liście 100 najbardziej wpływowych osób amerykańskiego wydania "Time’a", obok m.in. Clinta Eastwooda.
Obecnie mieszka w USA z mężem i dwójką dzieci oraz ich domową menażerią: dwoma kucami, psem i świnką morską.
O sobie:
Większość dorosłych wtłacza ci do głowy, że najpóźniej w wieku 18 lat powinieneś zdecydować, jaki zawód jest dla ciebie właściwy. Ale nie wierz w to!
Oczywiście, są ludzie, którzy w wieku sześciu lat wiedzą, że chcą zostać lekarzami lub nauczycielami. Po prostu nie martw się, jeśli nie jesteś jedną z takich osób. Daj sobie czas na odkrycie, jakie zajęcie daje ci tyle radości, że możesz sobie wyobrazić wykonywanie go do końca życia. Możesz zmienić zdanie w połowie drogi życiowej i robić coś zupełnie innego. Dlaczego nie?
Kocham moją pracę. Kocham pisanie książek i opowiadanie historii tak bardzo, że nie mogę sobie wyobrazić, bym mogła zajmować się czymś innym. Ale minęło dużo czasu, zanim uświadomiłam sobie, że właśnie to chciałabym robić, a tym bardziej, że mogłabym to robić wystarczająco dobrze, by się z tego utrzymywać. Najpierw chciałam być astronautą. Ale odkryłam, że trzeba przedtem odbyć trening wojskowy i to oczywiście wydało mi się znacznie mniej zabawne! Potem myślałam, że mogłabym być pilotem. Później, że chcę poślubić wodza jakiegoś wielkiego plemienia indiańskiego i żyć z nim i jego ludem na szerokich preriach. Oczywiście chciałam również robić coś, co uczyni świat nieco lepszym, nieco czystszym, nieco bardziej przyjaznym. Przez jakiś czas pracowałam z dziećmi na specjalnym placu zabaw, budując szałasy i ogólnie ucząc je, by nie biły innych tylko dlatego, że nie dostały tego, czego chcą. Jednak powoli, bardzo powoli, uświadamiałam sobie, że muszę wykorzystać jakoś zdolności, które otrzymałam, bo inaczej nigdy nie będę w pełni szczęśliwa. Wtedy właśnie zdecydowałam się zostać ilustratorką książek, ponieważ zawsze lubiłam dobre opowiadania i rysowanie. Ale podczas lektury większości historii, które miałam ilustrować, byłam coraz bardziej znudzona. Zdecydowałam więc, że sama będę pisać opowiadania. Gdy zaczęłam tworzyć historie, które bym z przyjemnością zilustrowała, odkryłam, że opowiadanie może być jeszcze lepszą zabawą niż rysowanie. Zatem stałam się pełnoetatowym opowiadaczem historii i pisarzem, i teraz jestem w pełni szczęśliwa. A swoje pierwsze opowiadanie napisałam, kiedy miałam blisko 35 lat! Byłam wiekowa! Teraz mam 45 lat i nadal uwielbiam opowiadać historie i zapisywać je. Mam dwoje dzieci, Bena i Annę, z mężem Rolfem żyjemy razem od 24 lat. Mamy dwa kuce, wspaniałego i szalonego psa o imieniu Luna (obecnie nazywamy ją Loonie - to znacznie bardziej do niej pasuje!) oraz bardzo introwertyczną świnkę morską. Nasz dom jest zagracony książkami i płytami DVD (wszyscy jesteśmy kompletnie uzależnieni od oglądania filmów) oraz smokami zrobionymi z wszelkich możliwych materiałów.
Jestem bardzo zadowolona z tego, że moje dzieci lubią to, co robię, i że ich przyjaciele lubią czytać moje książki. W przeciwnym wypadku mogłyby się czuć raczej zakłopotane, prawda?